Odszedł Helmut Nadolski – mag kontrabasu, wizjoner i artysta bez granic

8 czerwca 2026 roku w Bremie zmarł Helmut Nadolski – kontrabasista, kompozytor, improwizator, poeta, aktor i performer, jedna z najbardziej oryginalnych postaci polskiej muzyki awangardowej i improwizowanej. Miał 83 lata.

Urodzony w 1942 roku w Gdyni, swoją muzyczną drogę rozpoczął jeszcze w latach 50-tych XX wieku. Początkowo grał na akordeonie i perkusji, uczył się także gry na klarnecie, jednak o jego artystycznym losie zdecydował kontrabas. Instrument, który w rękach Nadolskiego przestał być wyłącznie fundamentem jazzowego zespołu, stał się narzędziem poszukiwania własnego, niepowtarzalnego języka dźwiękowego.

Nadolski należał do pokolenia muzyków, którzy w latach 60. i 70. zaczęli zdecydowanie przekraczać granice tradycyjnie rozumianego jazzu. Współtworzył z Andrzejem Przybielskim, Władysławem Jagiełłą i Andrzejem Bieżanem awangardową formację Sesja 72, jedną z najważniejszych grup polskiej sceny free jazzowej. Jej działalność była częścią szerszego ruchu, który otwierał polską muzykę improwizowaną na eksperyment, swobodną formę i dźwiękowe poszukiwanie poza obowiązującymi schematami. Ważnym rozdziałem jego artystycznej biografii była również współpraca z Czesławem Niemenem. W latach 70. Nadolski należał do Grupy Niemen, uczestnicząc w koncertach i nagraniach, m.in. albumów Strange Is This World oraz Niemen Vol. 1 i Niemen Vol. 2. Jego kompozycją było m.in. przejmujące „Requiem dla Van Gogha”.

Jednocześnie Nadolski konsekwentnie budował własną drogę. W 1974 roku ukazały się jego „Medytacje” (Meditation) – album, który stał się jednym z najważniejszych dokumentów jego indywidualnej koncepcji muzycznej. Był artystą, który potrafił uczynić z pojedynczego instrumentu niemal cały muzyczny wszechświat: operował ciszą, brzmieniem, rezonansem i przestrzenią, traktując improwizację nie jako efektowną technikę, lecz jako sposób myślenia i formę osobistej wypowiedzi. Jego działalność obejmowała również poezję, teatr, performance i sztuki wizualne. Muzyka była dla niego częścią większej całości – artystycznego doświadczenia, w którym dźwięk mógł spotkać się ze słowem, obrazem, ruchem i ciszą. Także po wyjeździe do Niemiec w latach 80. pozostawał twórcą aktywnym, rozwijając własne interdyscyplinarne projekty.

Był przy tym artystą osobnym. Nie zabiegał o łatwą przynależność do żadnego nurtu i nie próbował dopasować się do obowiązujących definicji. To nie on mieścił się w ramach polskiego jazzu – to jego muzyka pomagała te ramy przesuwać. Bez wątpienia, Nadolski należał do tych twórców, którzy pokazali, że jazz może być nie tylko gatunkiem muzycznym, lecz także sposobem słuchania świata: otwartym na przypadek, ciszę, eksperyment i spotkanie różnych dziedzin sztuki. Pozostawił po sobie nagrania, kompozycje, obrazy, spektakle i wspomnienia, ale przede wszystkim własny język artystyczny. Język, którego nie sposób pomylić z żadnym innym.

Polskie Stowarzyszenie Jazzowe żegna Helmuta Nadolskiego – wybitnego kontrabasistę, pioniera polskiej muzyki improwizowanej i artystę bezkompromisowego w poszukiwaniu własnej drogi.

[fot. Grzegorz Nadolny, archiwum PSJ]